„Złote myśli‘’ przy urządzaniu nowego mieszkania i jego eksploatacji.

  • Nie zasłaniam i nie zabudowuję grzejników - przeciwnie zakładam maty tak, aby całe ciepło trafiało do wnętrza pomieszczeń (po co grzać cudze jak można własne).

 

  • Przy wszelkich zabudowach pamiętam, aby moje ściany mogły oddychać  (lepsze grzybki z lasu niż hodowla w mieszkaniu).

 

  • Sprawdzam szczelność okien i drzwi, ale bez przesady. W oknach dobrze mieć nawiewnik, który zareaguje na zwiększenie wilgotności mieszkania, a pod drzwiami powinny być szczeliny czy otwory (drzwi do łazienki) - niech powietrze krąży w mieszkaniu, bo pleśń nie jest przyjacielem człowieka.

 

  • Zakładam energooszczędne oświetlenie, a kupując abażury sprawdzam czy przepuszczają światło. Zanim zamontuję wszelkie oświetlenie sprawdzam, gdzie naprawdę będzie mi potrzebne dużo światła, a gdzie wystarczy a nawet wskazany jest półmrok.

 

  • Na rynku wszelkie urządzenia mają już atesty, ale zawsze warto sprawdzić ich klasę, bo co dzisiaj jest dobre jutro już niekoniecznie, więc lepiej, żeby było super - wolniej się zdezaktualizuje.

 

  • W kuchni koniecznie zmywarka, w łazience prysznic (chociaż szkoda, bo nie ma to jak relaks w wannie), więc najlepiej dwa w jednym, żeby przyjemność była, a saldo na koncie nie malało. Sprawdzam szczelność kranów, spłuczki czy prysznica (kapiące odprowadzają spory strumień gotówki z portfela).

 

  • Ustawiam temperaturę (jeśli mogę to w każdym pomieszczeniu): optymalna w pokojach  to  20-21 stopni, w kuchni i sypialni około 18 stopni, a w łazience 24 stopnie (to optymalnie, bo każdy lubi inaczej). Jak ustawiłam, to już ciągle nie zmieniam, bo liczniki szaleją. Zakręcam jak wietrzę. Na noc zmniejszam o 1 stopień (takie obniżenie daje około 5% oszczędności), więcej nie skręcam, bo ponowne nagrzanie do dziennej temperatury zamiast oszczędności przyniesie mi straty.

 

  • Wietrzę krótko, ale intensywnie. Dzięki temu wymieniam całe powietrze w mieszkaniu .

 

  • Dbam o wilgotność powietrza, która przy temperaturze około 20 stopni powinna wynosić 40-50%, a wtedy nie muszę się martwić o pleśń, grzyby i niezdrowy mikroklimat.

 

  • Wracam do mieszkania z radością i cieszę się że wreszcie je mam!!!!

 

To najważniejsze złote myśli - jeśli się komuś przydadzą to na zdrówko.

Małgorzata Zygowska

 

Powrót